Zapraszam na obiecanego, lepszego bloga! http://nobody-else-than-you.blogspot.com/
KLIK
KLIK
WCHODŹCIE, CZYTAJCIE!
sobota, 8 lutego 2014
piątek, 7 lutego 2014
Rozdział dziewiąty- 'Pierwszy i ostatni.'
*Niall*
*Samolot*
-No, no Niall, to chyba pierwszy poważny związek, co? -zapytał Zayn
-Pierwszy i ostatni. -odpowiedziałem z uśmiechem.
-Mam nadzieję. Perrie strasznie polubiła Ashley, cały czas mówiła, że muszą iść na zakupy, blablabla.. wiesz, damskie sprawy. Czuję się zazdrosny..
-Haha, Ash, też bardzo lubi Perrie, mówi, że mają podobne poczucie humoru.. Ogólnie dużo mi mówiła..
-Stary, zaraz wysiadamy.
-Ok.
*Dom*
-Heeej! - krzyknąłem na cały dom.
-Cześć! -powiedzieli równo chłopcy.
-Eee, gdzie Louis, El, moja Ash, Perrie i Sophia?
-Nie mamy pojęcia, Sophia dostała telefon i powiedziała, że wychodzi.. -odpowiedział Liam.
-Biedny Louis.. Co one mu zrobiły? -powiedział Zayn.
-Hahhahahahahah, no też mu współczuję..
-Chodźcie do salonu. Pogadamy przy piwie.
*2h później*
-Cześć! -usłyszałem głos dziewczyn. Odrazu podbiegłem do drzwi i zobaczyłem dziewczyny i Louisa, który był obładowany torbami, a podobno to nie wszystko.
-Hej koteeek. -powiedziała Ash.
-Buzi.
-Za co?
-Za to, że musiałem na ciebie czekać, nie wiesz jak się stęskniłem!
-Zobaczymy potem, a teraz leć do samochodu po resztę. -zrobiłem minę smutego pieska i poszedłem ze spuszczoną głową do samochodu. Za sobą słyszałem śmiech mojej kochanej, malutkiej Ashley.
-Kocham cię! -krzyknęła, a ja tylko uśmechnąłęm się pod nosem.
-NIGDY WIĘCEJ. -powiedział Louis rozwalając się na sofie.
-Oj, kochanie, aż tak bardzo ci się nie podobało?- zapytała Eleanor
-Hmm, latanie i noszenie toreb za pięć kobiet. Miło?
-Kochany, będzie nagroda. -powiedziała El z uśmiechem, a Louis przyciągną ją do siebie.
-No, ja myślę.
*Ashley*
*Pokój Niall'a*
-Tak właściwie, to czemu mieszkaliście w hotelu?
-Był remont domu. Dużo ludzi się tu przewijało, nie było warunków, żeby mieszkać.
-A dlaczego akurat mój hotel?
-Słyszałem, że piękna właścicielka, więc pomyślałem, że wyrwę. -odpowiedział ze śmiechem, co odwzajemniłam tym samym.
-Kochanie, odwieziesz mnie?
-Nie.
-Dlaczemuu?
-Bo mi coś obiecałaś, a nie dotrzymałaś słowa. -po tym podeszłam do mojego chłopaka i chciałam pocałować go w policzek, ale niestety, a może stety, odwrócił się i pocałowałam go w usta, a on pogłębił pocałunek.
-No, a teraz mnie odwieziesz?
-Nie.
-Niall..
-Nie, bo masz dużo ciuchów, bo kupiłaś, a poza tym, będę tęsknił.
-Nie mam szczoteczki do zębów, piżamy i tak dalej...
-Ja mam zapasową, piżama to moja bluzka i kocham cię i lubię patrzeć na ciebie, gdy nie masz nic na sobie poza czerwonymi stringami i bluzką.
-Niall?! Czy ty mi grzebałeś w torbie?!
-Yyy, nie? Była otwarta iii... i zobaczyłem majtki czerwone i czarne ii przeglądnełem sobie...
-A, ty to na prawdę głupi jesteś. -powiedziałam i poszłam do łazienki zabierając po drodzę koszulkę.
Gdy z wyszłam z pod prysznica osuszyłam się i załozyłam nową, czarną bielizną składającą się ze stanika i stringów. Zorientowałam się, że nie mam koszulki, zaraz, zaraz, przecież ja ją brałam... Niall.
Po chwili Blondyn zapukał do drzwi z pytaniem.
-Potrzebujesz czegoś?
-Emm... Ustań na środku pokoju, zamknij oczy i policz do pięciu.
-Okej. -powiedział po czym wybiegłam z łazienki na bieliźnie i zaczęłam szukać koszulki.
-Liczę. 1,2,3,4,5. -policzł tak szybko, że nie zdążyłam się niczym zakryć.
Stałam przed nim w samym staniku i stringach, pięknie. Nigdy żaden chłopak mnie jeszcze tak nie zobaczył.
Strzleiłam buraka i łza poleciała mi po policzku.
-Kochanie, co się stało? -zapytał Niall z troską.
-No, bo.. mnie jeszcze nigdy nikt tak nie widział i...
-Cii, przepraszam, to moja wina. -powiedział i przytulił mnie.
-Nie, nic się nie stało, nie powinnam, przecież jesteś moim chłopakiem, nie powinnam się ciebie wstydzić.
-Ale mimo wszystko przepraszam, zachowałem się jak dupek. Kocham Cię.
-Chodź spać, kotek.
*__________________________________________________________________-
ten rozdział to dno. trudno, potem się jakoś to rozkręci.
NEXT=2KOM.
sobota, 1 lutego 2014
Rozdział ósmy- 'Teraz jesteś moja.'
*Ashley*
Obudziły mnie promienie słoneczne. Przciągnęłam się i spojrzałam która godzina- 8:03. Wcześnie. Mój Blondasek jeszcze spał. Pomyślałam, że spakuję nas, ogarnę się i obudzę Niall'a. Tak też zrobiłam po 2 godzinach byłam w pełni gotowa. Mój strój wyglądał tak: http://www.polyvore.com/cgi/set?id=112167442&.locale=pl . Poszłam obudzić MOJEGO Blondaska.
*Niall*
Ktoś zaczął mnie budzić pocałunkami, wiedziałem, że to MOJA dziewczyna. Najpierw za uchem i w linii szczęki schodził do ust. Udawałem, że śpie. Kiedy była blisko ust, szybko przekręciłem się tak, że teraz moja piękność była pode mną.
-No.. Hej.. Niallerku.. -powiedziała pomiędzy pocałunkami.
-Hej piękna.-Pora wstawać.
-Mhmm, a może jednak nie? -mówiąc zassałem się na jej szyji, lekko
ją przygryzając, na swoje dzieło chwilę popatrzyłem i dmuchnąłem na nie zimnym powietrzem.
-Teraz jesteś moja..
-Kocham Cię, Niall.
-Ja ciebie też, Ashley.
-Dobra, dobra, wiem, ale juz na prawdę pora wstawać, ubierz się, zjedz, spakowany już jesteś. -powiedziała i klepnęła mnie w tyłek.
-O której wyjeżdżamy? -zapytałem wstając.
-O 14 mamy samolot, więc tak o 12.
-Okeej.
-A Perrie z Zaynem też lecą?
-Umm.. chyba tak.. zadzwoń do Perrie.
-Nie mam numeru.
-To z mojego..
-Ok, jakie masz hasło?
-Twoja data urodzenia. -powiedziałem ubierając spodnie.
-Słodzisz.
*Ashley*
*Rozmowa telefoniczna*
-No co jest? -powiedziała piękna blondynka.
-Umm, hej z tu Ashley.
-Ooo, cześć Ashley, co tam?
-Wszystko ok, lecicie z nami do Londynu?
-Tak, tak o 14?
-Yhym, wyjeżdżamy o 12, ok?
-Ok. -odpowiedziała i się rozłączyła.
*Koniec rozmowy*
-Widzę, że się dobrze dogadujesz z dziewczynami.
-Tak, chyba najlepiej z Perrie.
-Ja też, a wiesz, że to ja poznałem Zayna z Perrie?
-Strasznie do siebie pasują.
-Też tak myślę.
*2 godziny później*
Jesteśmy już wszyscy na lotnisku. Roi się od reporterów.
Gdy mięliśmy wsiadać na samolot, okazało się, że są tylko dwa miejsca wolne.
-Umm.. Ale są tylo dwa miejsca. -powiedziała Perrie.
-Z racji tego, że jesteście kobietami, a kobietom się ustępuje, wy lecicie pierwszym, a ja z Niallem tym drugim. O 16. -powiedział Mulat.
-Dzięki Zayn. Kocham Cię. -powiedziała Perrie i dała soczystego buziaka swojemu narzeczoremu i przytuliła Niall'a. Ja robiłam to same ze swoim chłopakiem i wsiadłyśmy na pokład.
Po półtorej godzinie lotu wysiadłyśmy z pokładu i chodziłyśmy po lotnisku czekając na Louisa i Eleanor, którzy mięli po nas przyjechać. Wyglądało to mniej-więcej tak:(Inne twarze, po lewej Perrie, po prawej Ashley (Barbara Palvin).
Wkońcu para idealna zjawiła się i ruszyliśmy do hotelu.
_____________________________________________________________________
Ze zdjęciem Vanessy i Seleny chodziło mi o to, że Perrie i Ashley chodziły ze sobą za ręke.
Rozdział kompletnie mi się nie podoba, nie wiem co dalej robić, ale coś wymyślę.
Założę też nowego bloga, ale on będzie bardziej ciekawy. Chłopcy nie będą sławni. Pojawią się tam również takie zakładki jak bohaterowie itd. Powiedzmy, że będzie bardzie 'profesjonalny'.
Dziękuję za prawie 100 wyświetleń na bloga i komentarz. Miło słyszeć, że ktoś go czyta. Bay:**
Subskrybuj:
Posty (Atom)