*Niall*
*Samolot*
-No, no Niall, to chyba pierwszy poważny związek, co? -zapytał Zayn
-Pierwszy i ostatni. -odpowiedziałem z uśmiechem.
-Mam nadzieję. Perrie strasznie polubiła Ashley, cały czas mówiła, że muszą iść na zakupy, blablabla.. wiesz, damskie sprawy. Czuję się zazdrosny..
-Haha, Ash, też bardzo lubi Perrie, mówi, że mają podobne poczucie humoru.. Ogólnie dużo mi mówiła..
-Stary, zaraz wysiadamy.
-Ok.
*Dom*
-Heeej! - krzyknąłem na cały dom.
-Cześć! -powiedzieli równo chłopcy.
-Eee, gdzie Louis, El, moja Ash, Perrie i Sophia?
-Nie mamy pojęcia, Sophia dostała telefon i powiedziała, że wychodzi.. -odpowiedział Liam.
-Biedny Louis.. Co one mu zrobiły? -powiedział Zayn.
-Hahhahahahahah, no też mu współczuję..
-Chodźcie do salonu. Pogadamy przy piwie.
*2h później*
-Cześć! -usłyszałem głos dziewczyn. Odrazu podbiegłem do drzwi i zobaczyłem dziewczyny i Louisa, który był obładowany torbami, a podobno to nie wszystko.
-Hej koteeek. -powiedziała Ash.
-Buzi.
-Za co?
-Za to, że musiałem na ciebie czekać, nie wiesz jak się stęskniłem!
-Zobaczymy potem, a teraz leć do samochodu po resztę. -zrobiłem minę smutego pieska i poszedłem ze spuszczoną głową do samochodu. Za sobą słyszałem śmiech mojej kochanej, malutkiej Ashley.
-Kocham cię! -krzyknęła, a ja tylko uśmechnąłęm się pod nosem.
-NIGDY WIĘCEJ. -powiedział Louis rozwalając się na sofie.
-Oj, kochanie, aż tak bardzo ci się nie podobało?- zapytała Eleanor
-Hmm, latanie i noszenie toreb za pięć kobiet. Miło?
-Kochany, będzie nagroda. -powiedziała El z uśmiechem, a Louis przyciągną ją do siebie.
-No, ja myślę.
*Ashley*
*Pokój Niall'a*
-Tak właściwie, to czemu mieszkaliście w hotelu?
-Był remont domu. Dużo ludzi się tu przewijało, nie było warunków, żeby mieszkać.
-A dlaczego akurat mój hotel?
-Słyszałem, że piękna właścicielka, więc pomyślałem, że wyrwę. -odpowiedział ze śmiechem, co odwzajemniłam tym samym.
-Kochanie, odwieziesz mnie?
-Nie.
-Dlaczemuu?
-Bo mi coś obiecałaś, a nie dotrzymałaś słowa. -po tym podeszłam do mojego chłopaka i chciałam pocałować go w policzek, ale niestety, a może stety, odwrócił się i pocałowałam go w usta, a on pogłębił pocałunek.
-No, a teraz mnie odwieziesz?
-Nie.
-Niall..
-Nie, bo masz dużo ciuchów, bo kupiłaś, a poza tym, będę tęsknił.
-Nie mam szczoteczki do zębów, piżamy i tak dalej...
-Ja mam zapasową, piżama to moja bluzka i kocham cię i lubię patrzeć na ciebie, gdy nie masz nic na sobie poza czerwonymi stringami i bluzką.
-Niall?! Czy ty mi grzebałeś w torbie?!
-Yyy, nie? Była otwarta iii... i zobaczyłem majtki czerwone i czarne ii przeglądnełem sobie...
-A, ty to na prawdę głupi jesteś. -powiedziałam i poszłam do łazienki zabierając po drodzę koszulkę.
Gdy z wyszłam z pod prysznica osuszyłam się i załozyłam nową, czarną bielizną składającą się ze stanika i stringów. Zorientowałam się, że nie mam koszulki, zaraz, zaraz, przecież ja ją brałam... Niall.
Po chwili Blondyn zapukał do drzwi z pytaniem.
-Potrzebujesz czegoś?
-Emm... Ustań na środku pokoju, zamknij oczy i policz do pięciu.
-Okej. -powiedział po czym wybiegłam z łazienki na bieliźnie i zaczęłam szukać koszulki.
-Liczę. 1,2,3,4,5. -policzł tak szybko, że nie zdążyłam się niczym zakryć.
Stałam przed nim w samym staniku i stringach, pięknie. Nigdy żaden chłopak mnie jeszcze tak nie zobaczył.
Strzleiłam buraka i łza poleciała mi po policzku.
-Kochanie, co się stało? -zapytał Niall z troską.
-No, bo.. mnie jeszcze nigdy nikt tak nie widział i...
-Cii, przepraszam, to moja wina. -powiedział i przytulił mnie.
-Nie, nic się nie stało, nie powinnam, przecież jesteś moim chłopakiem, nie powinnam się ciebie wstydzić.
-Ale mimo wszystko przepraszam, zachowałem się jak dupek. Kocham Cię.
-Chodź spać, kotek.
*__________________________________________________________________-
ten rozdział to dno. trudno, potem się jakoś to rozkręci.
NEXT=2KOM.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz