środa, 29 stycznia 2014
Rozdział siódmy- '-A nie wolno? -A wolno? -A nie? -A tak.'
*Ashley*
W oddali zobaczyłam pełno światełek. Szliśmy w ciszy do koca ze światłami, było pięknie, szłam trochę za Niall'em, bo miałam wysokie buty i na trawie się potykałam.
-Jesteśmy. -powiedział Blondyn.
-Jest pięknie, Ty to zrobiłeś?
-Umm, Perrie i Zayn mi pomogli.
-Dziękuje. -powiedziałam i pocałowałam Niall'a w policzek.
-Nie ma za co, masz może ochotę na sernik?
-No pewnie, moje ulubione ciasto.
Rozmawialiśmy przez dłuższy czas i nagle chłopak zapytał:
-Umm, czy.... a dobra nie ważne.
-Oj, Horan nie wygłupiaj się, mów.
-Czy zo-zostaniesz moją dzie-dziewczyną? -zapytał mieszając się, w jego oczach widziałam strach?
-Eeee...
-Dobra, wiedziałem, zapomnijmy o tym...
-Nie! Niall, chcę być twoją dziewczyną. -powiedziałam.
-Naprawdę?
-Naprawdę.
Po moich słowach Blondyn wpił się w moje usta, całował tak... delikatnie i czułością.
-Kocham Cię. -powiedział po naszym pierwszym pocałunku.
-Ja Ciebie też Niall.
Leżeliśmy przytuleni rozmawiając do 23, było zimno, więc pocierałam dłońmi o moje ramiona, blondyn chyba to zauważył, bo ściągną swoją bluzę, dał mi a sam został bez niczego.
-Kochanie, nie musisz..
-Ale chcę. -odpowiedział pewnie.
-Ale ja nie chcę, bo Ci będzie zimno jeszcze bardziej.
-Liczysz się Ty, Księżniczko. -powiedział a ja pocałowałam go namiętnie.
-Za co to? -zapytał.
-Za to, że jesteś, że będziesz, że dałeś mi bluzę, a sam marźniesz.
-Kocham Cię.
-Wiem. -odpowiedziałam z uśmiechem.
-Chodź idziemy, bo już późno.- po chwili znów zabrałam głos.
-No to chodź, śliczna.
Szłam za nim i co chwilę się potykałam.
-Czekaj Niall, zdejmę buty, bo nie nadążam.
-Nie! Nie zdejmiesz, bo się przeźniębisz.
-To jak mam iść? -zapytałam podirytowana.
-Wezmę Cię na ręce, albo dam Ci moje buty, ale podejżewam, że będą o pare rozmiarów za duże, więc poniosę Cię.
-Kocham Cię. -powiedziałam gdy blondyn niósł mnie.
-Wiem.
Po paru minutach doszliśmy do hotelu.
-Niall, już sama dojdę, zobaczą cię fanki i będzie dużo nie przyjemnych komentarzów.
-Nie boję się pokazać światu jaką mam piękną dziewczyne.
-Twój wybór.
Doszliśmy do hotelu, było pełno paparazzi, robili nam zdjęcia.
-Dobra jesteśmy w hotelu, tu mnie puść. -powiedziałam a Blondyn postawił mnie na ziemię i dał buziaka w usta. Po 2 minutach byliśmy w apartamencie.
-Dasz mi bluzę? -zapytał z uśmiechem.
-Nie. -odpowiedziałam
-Czemu. -pytał podchodząc bliżej, a ja się oddalałam.
-Daj mi się popatrzeć, kotek.
-Mhmm, a to o to chodzi.. -dotykałam już plecami ściany, a on stał nade mną i zaczął mnie całować.
-No.. o to..- powiedziałam międy pocałunkami, po chwili uciekłam do łazieki ze śmiechem.
-Pomóc pani? -zapytał ze śmiechem.
-A nie, dziękuję. -odpowiedziałam wchodząc pod prysznic.
*Niall*
Gdy moja mała piękność poszła się kompać, rozmyślałem nad naszą przyszłością. Po około 15 minutach wyszła w samym ręczniku, a mi aż się gorąco zrobiło. Ona jest taka piękna. Szukała czegoś w szafkach, a ja się ciągle na nią patrzyłem.
-Co się gapisz? -zapytała z chichotem.
-A nie wolno?
-A wolno?
-A nie?
-A tak.
-No właśnie.- powiedziałem i zaśmiałem się.
-Cholera, chyba nie wzięłam pidżamy.
-Dam Ci moją koszulkę.
-Dzięki.
Dałem jej moją ulubioną koszulkę z napisem 'Crazy Mofos'
*Ashley*
Gdy założyłam koszulkę zaciągnęłam się jej zapachem.. Pachniała Niall'em. Moim Niall'em.
Po 15 minutach leżałam już w łóżku, zasypiałam, gdy nagle poczułam, że łóżko się ugina i mój chłopak przyciąga mnie do swojego gołego torsu i całuje w czubek głowy. Potem już odpłynęłam.
_______________________________________________________________________
Napisany i siódmy, niedługo pojawi się ósmy. Liczę na komentarze, chociaż jeden:*
wtorek, 28 stycznia 2014
Rozdział szósty- 'Cześć Nialler, o co chodzi?'
*Niall*
Dzisiaj powiem jej, że ją kocham. Jesteśmy już w Irlandii. Zabiore ją na spacer i powiem jej wszystko. Ashley jest w Trim. Jadę tam po nią, bo mnie poprosiła, a jak mogłem jej odmówić?
*Ashley*
Dwa dni bez Niall'a. Dzisiaj ma po mnie przyjechać. Czuję, że wydarzy się coś... niezwykłego. Zaraz jest 16, więc zobacze blondaska. Znamy się około miesiąc, ale wiem, że nigdy się nie spóźnia, przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Przed przyjazdem Nialler'a, postanowiłam się przebrać w to:http://www.polyvore.com/cgi/set?id=111688284&.locale=pl , a włosy pozostawiłam rozpuszczone. Dzisiaj na luzie, wglądam komicznie w płaskich butach, jak dziecko z piątek klasy, serio.
Załatwiłam wszystko w hotelu i jade do rodziny Niall'a.
Myśląc o wszystkim ktoś zapukał do drzwi, wiedziałam kto to, więc kazałam wejść blondaskowi, gdy tylko przekroczył próg, od razu rzuciłam mu się na szyje.
-Heeeeej! -powiedziałam radośnie, cmokając Niall'a w policzek.
-Czeeść. -odpowiedział i odwzajemnił uścisk podnosząc mnie, noo tak, byłam w płaskich butach. Musiałby się nieźle schylać.
-Jesteś lżejsza od moich ciężarków.- dopowiedział stawiając mnie na ziemie.
-Haha, baardzo śmieszne.
-Nie, serio mówie. Dobra, nie ważne, dzisiaj wieczorem idziemy na spacer.
-Okej, ale tu w Trim czy Mullingar?
-W Trim, możemy nawet w Londynie, jeśli nie chce ci się jechać do Mullingar.
-No ok.
*Niall*
-No ok. -odpowiedziała.
Co ja zrobie jak się nie zgodzi? Co? Zadzwonie do Perrie, ona co i jak, powie mi wszystko, albo znając ją to namówi Zayn'a i przyjadą tutaj zrobić wszystko za mnie.
-Ashley, muszę wykonać ważny telefon, przepraszam.
-Nie ma sprawy.
~Rozmowa telefoniczna~
-Hej Perrie, potrzebuje pomocy.
-Cześć Nialler, o co chodzi?
-No bo dzisiaj chcę zapytać się jej wiesz o co.
-AAAAAAAAAA! -usłyszałem pisk w telefonie.
-No ok, gdzie jesteście?
-W Trim. Znajdziesz jakieś ładne miejsce i zrobisz tam piknik?
-Jasne, za godzinę będziemy, wezmę Zayn'a i lecimy do was.
-Dzięki, kochani jesteście! Pa.
-Papa. -powiedziała i rozłączyła się.
~Koniec rozmowy~
Wróciółem do pokoju, gdzie siedziała mała piękność. Dosiadłem się obok.
-Ej, a w ogóle, wynajmujesz pokój czy zostajesz ze mną?
-A mogę nie wynajmować?
-Oczywiście, że tak.
-No to dzięki, co robimy?
-JEDZENIE!- krzyknęliśmy jednocześnie i zaczęliśmy się śmiać, co z nami jest nie tak?
-No to chcesz jeść? Ja gotuję. SAMA. -powiedziała.
-Czemu sama?- zrobiłem minkę smutnego pieska.
-Bo po ostatnim naszym wspólnym gotowaniu, byiśmy w mąca, a poza tym chce mi się gotować.
-Hahaha, no ok.
-To co mam ugotować?- zapytała z uśmiechem.
-Spaghetti.
-Ok.
Po godzinie posiłek był gotowy i zaczeliśmy go jeść.
Siedzieliśmy i rozmawialismy tak do 19, kiedy dostałem sms od Perrie, że wszystko gotowe za górką, za hotelem.
-Idziemy?
-Za 15, bo musze przebrać, ok?
-Ok. -odpowiedziałem a Ash pobiegła do garderoby.
*Ashley*
W co mam się ubrać?! Szybko muszę wybrać ciuchy. Wybrałam to:http://www.polyvore.com/cgi/set?id=111689828&.locale=pl
Gdy wyszłam do Niall'a miał na sobie inna bluzę.
-Gotowa?
-Gotowa.
Szliśmy za hotel i za tą górkę, nigdy tam nie byłam. W oddali zobaczyłam pełno światełek.
Rozdział piąty- 'Ja już go kiedyś widziałam...'
*z perspektywy Ashley*
Gdy się obudziłam była 9, Blondasek jeszcze spał więc postanowiłam, że pójde się szybko umyć i ubrac do mojego pokoju wrócę tu i zrobię mu śniadanie, będzie to takie małe podziękowanie.
Po 15 minutowej kąpieli, ubrałam się i moja twarz wyglądały tak:
http://www.polyvore.com/cgi/set?id=110610459&.locale=pl .
Postanowiłam iść do jego pokoju i zrobić śniadanie. Zrobiłam mu pięć kanapek i kawę. Czekałam aż się obudzi, międziy czasie sprawdziłam twittera i inne stronki. Było mnostwo zdjęć ze mną dziewczynami i zespołem, nawet nie widziałam kiedy je robili. Wkońcu pan Nialler raczył wstać. Była 12, zaspany blondyn najpierw poszedł do łazienki, potem przyszedł do kuchni.
*z perspektwy Niall'a*
Obudziłem się i zobaczyłem, że nie ma już Ash. Poszedłem do łazienki, a potem do kuchni. Zobaczyłem ją ubraną, siedzącą na krześle i pijącą kawę. Ona jest taka piękna.
-Czeeść. -powiedziałem.
-Hej, tu masz kanapki, twoją kawę wypiłam, by byłaby zimna, zrób sobie nową, ja muszę iść do holu i skoczyć do domu, jak chcesz to możesz jechać ze mną, ale masz 30 minut. -powiedziała z uśmiechem.
-Ok, to ty idź do holu a ja za 25 minut tam zejdę.
-Ok.
*z perspektywy Ashley*
Zeszłam do holu.
-Hej Meg, mam coś do zrobienia?
-Cześć. No masz pare rzeczy, musisz jecać do Irlandii do hotelu, wiesz do tego koło Mullingar.
-Ok, kiedy?
-Masz być tam po jutrze. A jak tam zespół?
-Jest na prawdę świetny. Wiesz.. chyba się zakochałam..
-Oh! Na prawde? W kim?
-Kojarzysz tego blondyna, to Niall.
-A, tak wiem który to, no przystojny.
-Zaraz tu zejdzie, jadę do domu z nim, a potem z powrotem tu.
*z perspektywy Niall'a*
-Dzień dobry! -krzyknąłem do piękności i stojącej obok kobiety.
-Dzień dobry. -odpowiedziała miło.
-Meg, to Niall, jeden z członków zespołu. Niall, to Meg. Recepcjonistka. -powiedziała, po czym podaliśmy sobie ręce.
-Ok, my musimy spadać, Meg. Papa, zobaczymy się później.
-Do widzenia!
-Cześć!-odpowiedziała starsza od nas pani.
*z perspektywy Ash*
Doszliśmy do mojej białej Porshe.
-Woow, zajebisty samochód!
-Dzięki, wiem. -odpowiedziałam z dumą.
-Co robisz jutro? -zapytał blondasek.
-Pakuję się, bo muszę jechać Trim, do Irlandii, jakaś awaria w hotelu.
-Ooo, niedaleko jest Mullingar, miejsocowość w której się urodziłem i mieszkałem dokąd nie byłem w zespole.
-Noo, to może zabierzesz się ze mną?
-Jasne.
-Dobra, wysiadamy.
-Czekaj. -powiedział po czym wybiegł z samochodu i podbiegł do moich drzwi mi je otworzyć.
-Słodki jesteś, powiedziałam i cmoknęłamgo w policzek.
Weszliśmy do domu, po czym podbiegła do mnie Mimi.
-Nooo! Moja panno! Nareszcie postanowiłaś wrócić do domu, nawet nie zadzwoniłaś, że zostajesz.
-Przepraszam! Zupełnie zapomniałam.
-Wybaczam, a Twój towarzysz to..?
-To Niall, mój przyjaciel. Niall, to Mimi, znaczy Miranda.
-Dzień dobry, Ash dużo o pani mówiła. -powiedział blondyn i ucałował rękę Mimi.
-Ash, gdzie masz łazienkę?-zapytał po chwili.
-Ostatnie drzwi na lewo.
-Ok.
-Dobra młoda, mów co się dzieje, czemu pozwalasz mu mówić do siebie Ash?
-No bo.. ja się zakochałam.
-HA! Wiedziałam, no no, masz gust.
-Wiem.
-Ja go już gdzieś kiedyś widziałam.....
-Widziałaś, bo on należy do najpopularniejszego boysbendu na świecie. One Direction.
-No to gratulacje, widać, że on też na ciebie leci.
*z perspektywy Niall'a*
Wychodząc z łazienki, podłuchałem troche rozmowy Ashley i Mirandy.
-No bo.. ja się zakochałam.
-HA! Wiedziałam, no no, masz gust.
-Wiem.
-Ja go już gdzieś kiedyś widziałam.....
-Widziałaś, bo on należy do najpopularniejszego boysbendu na świecie. One Direction.
Czy ona mówi o mnie? Ona mnie kocha?
Rozdział czwarty- 'A właśnie, że horror.'
*z perspektywy Ashley*
Przyjechała pizza.
-Może coś oglądniemy?- zapytał.
-Jasne, byle nie horror
-A właśnie, że horror.- odpowiedział z głupim uśmieszkiem.
-Niall, proszeee..
-Nie ma. Oglądamy 'obecność', za to, że mnie mąką obsypałaś.
-A ty mnie gilotałeś.
-Ale ty zaczęłaś. Potem włączymy to co chcesz, księżniczko.
-Ohh. Dobra, księciu.
Włączył film, był serio straszny. Co chwile chowałam się za blondaskiem, na co on się śmiał. Uhh, nie moja wina, że się boje. Wkońcu się skończył.
-No, fajny film, nie Ash?
-No, bardzo super. -odpowiedziałam z sarkazmem.
-Ohh, niech księżniczka się nie złości. Teraz oglądamy to, co ty chcesz. -odpowiedział z uśmiechem.
-Too, może 'Kac vegas 3'?
-Dobra, włączam.
*z perspektywy Niall'a*
W połowie filmu, moja mała księżniczka zasnęła, jako, że siedzieliśmy na podłodze postanowiłem ją zanieść do mojej sypialni. Ubrałem jej moje dresy i przykryłem kołdrą, a sam położyłem się na sofie w salonie, nie było wygodnie, ale przeżyłem.
*z perspektywy Ash*
Obudziłam się w środku nocy, byłam u Niall'a na łóżku w jego dresach, przez burzę. Boję się, więc idę poszukać Niall'a i napić się.
Nalałam sobie soku pomarańczowego i podeszłam do Niall'a.
-Niall, Niall. -mówiłam cicho szturchając go w ramię.
-Yhmm, Ash.. Stało się coś? -zapytał zaspany.
-Przepraszam, że cię budzę, ale boję się spać sama, bo jest burza i szkoda mi cię, bo ledwo się mieścisz na tej sofie.
-Ohh, nic się przecież nie dzieje, to tylko jedna noc na sofie, nie umrę od tego, dla takiej księżniczki wszystko, ale jak proponujesz to przyjdę. -powiedział szczerząc się.
*z perspektywy Niall'a*
Położyłem się na łóżku i czekałem na 'moją' księżniczkę, bo poszła do łazienki. Nagle poczułem jak łóżko minimalnie się wygina, bo bo co się dziwić przy 45kg., nie to co przy mnie.
-Niall..
-Hymm?
-Daszmitrochękołdryiprzytulisz
-Tak, dam ci trochę kołdry i przyulę cię. -powiedziałem i oddałem jej trochę kołdry oraz przyciągnąłem ją do swojego ciała.
-Dziękuję Niall.
-Za co?
-Za to, że tu teraz jesteś, gdyby nie ty leżałabym pod kołdrą i się bała. -odpowiedziała.
-Nie ma sprawy, ale mi się chyba coś należy..
-A co chcesz?
-Buziaka w usta. -odpowiedziałem szczerząc się.
-O nie, nie, nie. Co najwyżej w policzek.
-Ohh, ok. -odpowiedziałem, po czym jej usta dotknęły mój policzek. Wtedy mogłem już spokojnie zasnąć, gdy mnie pocałowała i wiedziałem, że się nie boi.
Rozdział trzeci- 'No co? Dziwisz się?'
Obudziłam się, przeciągnęłam, podparłam na ręce i znowu moja twarz wylądowała w poduszce. Mniej więcej, tak to wygląda co dziennie. Pojęłam kolejną próbę, udało się. Sięgając po mojego IPhone w celu sprawdzenia godziny i zobaczyłam piękny bukiet czerwonych róż. Usiadłam na łóżku i zaczęłam szukać karteczki. Znalazłam. Było na niej napisane: 'Hej, tu Niall. Może wyjdziemy do kawiarni razem? Czekam na odpowiedź. Jestem w moim pokoju. xx. ps. słodko śpisz:)
Czy on zaproponował mi wyjście razem SAMI? Oooo, jak miło. Dobra, ide do niego mu odpowiedzieć. Miał pokój obok mojego biuro-apartamentu, fajnie. Nawet nie przejęłam się tym jak wyglądam. Poszłam do pokoju obok, zapukałam w drzwi i usłyszalam 'proszę!', weszłam do środka i zobaczyłam Horan'a w samych bokserkach grającego w Fife, gdy weszłam od razu wstał. Jego ciało było idealnie wyżeźbione, a włosy w idealnym nieładzie. Patrzałam na niego jakieś 2minuty, w końcu się otrząsnęłam, blondasek zaczął się śmiać.
-No co? Dziwisz się? -zapytałam i puściłam buraka.
-Szczerze, to tak. -odpowiedział.
*z perspektywy Niall'a*
Grałem w Fife, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Kryknąłem 'prosze!' i nagle zza drzwi wyłoniła się jej mała, stywetka, natychmiast wstałem. Dziewczyna przyglądała mi się sporo czasu, więc mogłem podziwaić jej naturalne piękno. Bez make-upu, włosy nie uczesane, w za dużej koszulce sięgającej jej do połowy pupy i majtkach- damskich bokserkach. Niestety, mała piękność się otrząsnęła.
-No co? Dziwisz się?- zapytała i słodko się zaczerwieniła.
-Szczerze to tak. -odpowiedziałem, bo nie uważam żebym był jakoś mocno umięśniony.
-Taak. No to, o której idziemy na kawę?
-Mhmm, teraz to już raczej nie pójdziemy, bo jest po 17.
-Ohhh, przepraszam! Mogłeś mnie obudzić jak przynosiłeś kwiaty... Teraz nici z kawy.. -odpowiedziała smutno.
-Oj, nic się nie stało.. Przecież możemy wypić kawę tutaj. -odpowiedziałem i usmiechnąłem się.
-Ok, ok, tylko muszę się ubrać, uczesać, pomalować...
-Nie musisz, ja nie jestem ubrany, pomalowany ani uczesany, nikt tu nie przyjdzie, wszyscy polecieli do Paryża na 9 dni. - odpowiedział.
-Ohh, w sumie to ok, bo zajęłoby mi to trochę czasu.
-Wiesz... koszulki też nie mam... więc... -powiedział uśmiechając się.
-Haha, oj Horan, nie przesadzaj. -zaczęła się śmiać.
-No co? Dziwisz się?- odpowiedziałem, naśladując jej głos.
-Hahahah, oj głupku. No to co robimy?- zapytała.
-Hmm, może jedzenie?
-Ok. -odpowiedziała i poszła do kuchni, poszedłem za nią, patrząc się na jej pupę. Wiem, że nie powinienem, ale taka już męska natura.
*z perspektywy Ash*
Poszłam do kuchni. Czułam na swojej dupie wzrok Niall'a, przyznam było to dość onieśmielające.
-Co robimy?- zapytałam odwracjając się szybko.
-Może pizza?
-Dobra, przygotuj mąkę, keczup, mięso, ser i co tam jeszcze lubisz do pizzy, oprócz owoców morza. -powiedziałam
-Ok. -odpowiedział i zaczął szukać wszystkiego po kuchni. Miło było popatrzeć jak się trochę miesza i nie wie gdzie co jest.
-Widze, że sobie nie radzisz, ciamajdo. Powiedziałam i sypnęłam go mąką, którą mi podał wcześniej.
-Ooo nie. Przesadziłaś panno. -zaczął mnie gilotać.
-Prze.. Niall! PRZESTAŃ! HAhahahahah- mówiłam i wyrwałam mu się i pobiegłam przed siebie, niestety, nie jestem zbyt szybka i się wywaliłam na Niall'a, który mnie wyprzedził.
*z perspektywy Niall'a*
Ash wylądowała na mnie swoim malutkim ciałkiem. Ona jest taka delikatna i leciutka. Patrzeliśmy sobie prosto w oczy. Nagle dziewczyna wstała.
-Co jest? Nie wygodnie Ci było? -zapytał ze śmiechem.
-Nie, raczej chodzi o Ciebie, Tobie jest nie wygodnie. Wkońcu leżałam na TOBIE.- odpowiedziała miło.
-Ohh, było przyjemnie.
-Hahaha, na pewno.
-Szczerze? Odechciało mi się robić tej pizzy. Może zamówimy.
-Oj, leniuchu.. Możemy zamówić, jeśli chcesz.
-Ok, to dzwonie.
-Oki.
Rozdział drugi- 'Umm, jestem Niall'.
Weszłam do holu, za drzwiami było chyba z tysiąc fanek! Podeszłam do zespołu.
-Dzień dobry panowie, jestem Ashley Martin- właścicielka tego hotelu. -Powiedziałam i z każdym się przywitałam.
-Dzień dobry, niech pani mówi do nas po imieniu, ja jestem Louis. Chłopaki, przedstawcie się.
-Harry.
-Zayn.
-Liam.
-No halo, ziemia do Niall'a -Powiedział Liam.
-Umm, jestem Niall.
-Miło was poznać chłopaki, Wy też mówcie mi po imieniu.
-Ok, może pójdziesz z nami na kawę Ashley? -Zaproponował Harry. -Nasze dziewczyny też tu będą, dokładnie to moja, Zayn'a i Liam'a. -powiedział Louis
-Chętnie, poznam wasze dziewczny. Ok, to o której mam być i gdzie?- zapytałam miło.
-Mmm, może w w hotelu w kawiarence o 18? Jeśli gdzieś wyjdziemy będzie to samo. -powiedział Loczek i wskazał na drzwi.
*Z perspektywy Niall'a, pokój*
Ta dziewczyna jest piękna! Zachowałem się jak debil, na pewno się skapnie, że coś jest ze mną nie tak.... Pójdę do Harry'ego, muszę się komuś wygadać.
*Pokój Harry'ego*
-Harry, wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
-Tak, a co?
-No bo.. właścicielka hotelu.. Ashley..
-Oooo! Nialler się zakochał! Lece powiedzieć chłopakom!
-Harry stó.. Jezu, on tak zawsze!
Pobiegłem za nim do pokoju Liam'a i Sophii, zastałem tam wszystkich, łącznie z dziewczynami.
-Wiecie co? Niall się... -przerwał, bo zakryłem mu twarz dłonią, jak małe dziecko.
-Cicho! Nie słuchajcie go!
-Oj, Niall, powiedz, prędzej czy później i tak byśmy się dowiedzieli-powiedziała Perrie.
-Ohh, no bo.. chyba się zakochałem..
-Co?! W kim? Ładna jest? Jak ma na imię?- podbiegły dziewczyny i zaczęły zasypywać mnie pytaniami.
-No tak. We właścicielce hotelu. Czy ładna? Ona jest piękna! Nazywa się Ashley Martin. -powiedziałem z zachwyceniem.
-Noo, właścicielka to niezła dupa!- powiedział Louis, po czym oberwał po głowie od Eleanor.
-Dwa tygodnie bez seksu -powiedziała El.
-CO? CZEMU? -odpowiedział zdziwiony i oburzony Loui.
-Ty już wiesz czemu, kara musi być -odpowiedziała i wszyscy wybuchli śmiechem oprócz Louis'a.
*z perspektywy Ashley*
Ten Niall, jest bardzo przystojny.. Ale taki dziwny, bo ciągle się na mnie patrzał i się w ogóle nie odzywał.. Jest już 17, więc zacznę się szykować. Najpierw wezmę gorącą kąpiel.. Tak, mam swój pokój i garderobę w tym hotelu. Po kąpieli, spięłam włosy i pomalowałam się moje włosy i twarz wyglądały tak:http://www.vogue.co.uk/beauty/2013/05/30/model-barbara-palvin-loreal-hair-beauty-make-up-interview . Ok, czas na ubrania i biżuterię. Efekt? CUDNIE SIĘ CZUJE W TAKIM UBRANIU!http://www.polyvore.com/cgi/set?id=109742954&.locale=pl
Było już za dziesięć 18, więc ostatnie poprawki i idę. Gdy doszłam do kawiarenki, zobaczyłam że zespół wraz z dziewczynami juz tam siedzą, więc podeszłam do ich stolika i się przedstawiłam dziewczynom, było jedno wolne miejsce, obok Niall'a i Perrie, więc tam usiadłam, Harry zaprosił również swoją przyjaciółkę-Kendall.
Rozmowa z nimi była świetna! Świetni ludzie, naprawdę.
-Więc, ile masz lat, bo jesteś dość młoda, a masz, z tego co słyszałem 20 hoteli w Anglii i Irlandii -zapytał Niall.
-Mm, mam 19 lat. Tak, mam tyle hoteli, po ojcu, miałam ich ponad 150 tu, w Irlandii i Stanach, ale część, jak widzisz sprzedałam. Mój ojciec przepisał na mnie te hotele. Zmarł gdy miałam 13 lat -odpowiedziałam.
-Uhhh, przepraszam.
-Oj tam! Nie masz za co, przecież nie wiedziałeś!- odpowiedziałam miło.
-Heh.. Ale i tak przepraszam.
-No to jak przepraszasz, to przyjęte! Pewnie chcecie wiedzieć co z matką? No to tak, wyjechała ze swoim drugim mężem 2 lata temu do LA, nie utrzymuje z nią kontaktu, na szczęście.
-Oh, zmieńmy temat, to za smutne!- powiedziała El.
-Ok.- odpowiedzieliśmy wszyscy chórkiem i zaczęliśmy się śmiać.
*Z perspektywy Niall'a*
Nie dość, że piękna, to mądra, miła i ma świetne podejście do życia. Ideał.
-Może macie ochotę na coś.. Mhmm, mocniejszego?- zapytała Ash.
-O, przydałoby się. -odpowiedział radośnie Zayn.
-Ale musimy wtedy wyjść, a przcież zaatakują nas fanki!-powiedziała Sophia.
-Nie koniecznie. Chodźcie.
Poszliśmy za piękną brunetką, do kuchni.
-I co tu będzie ta impreza? -zapytałem śmiejąc się.
-Haha, oj nie głuptasie! -odpowiedziała.
I pociągnęła mnie swoją malutką dłonią za rękę, a reszta poszła za nami. Tak się cieszyłem, że mnie złapała za rękę! Jejuuu. Nagle Harry do mnie szepną: 'Jest już Twoja' i poklepał mnie po ramieniu. Odwzajemniłem to wrogim spojrzeniem, bo przecież ona mogła to słyszeć! Doszliśmy do jakichś drzwi.
-To tu? -zapytała Kendall.
-Tak. -odpowiedziała i otworzyła drzwi. Była to taka 'prywatna' dyskoteka.
-Rozgośćcie się -powiedziała i puściła mnie, słodko czerwieniąc się przy tym.
*z perspektywy Ashley*
Puściłam go i strzeliłam buraka. Trzymałam go cały czas, a przcież nie jesteśmy parą.
Przyniosłam każdemu po kieliszku, wódkę, whisky i piwo. Puściłam muzykę wypiliśmy po kieliszku i poszliśmy tańczyć. Co trochę wypijaliśmy po trochu i dalej tańczyć. Wolna piosenka, wiedząc, że nikt mnie nie poprosi usiadłam i obserwowałam jak inni ślicznie tańczą. Nagle podszedł Niall i poprosił mnie do tańca, zgodziłam się i poszliśmy na parkiet. Złapał mnie w tali i przyciągną do siebie uśmiechając się. Po skończonej piosence usiedliśmy wszyscy zmęczeni.
-Muszę przyznać, że nieźle tańczysz. -powiedziałam do blondaska.
-Dzięki, Ty też, Ash.- odpowiedział z uśmiechem.
-Masz może trochę trawki? - zapytał Zayn, bez żadnych skrupułów, po czym dostał od Perrie po łbie, ale ja takich ludzi lubię. Szczerych.
-Tak się składa, że mam. Nagle oczy wszystkich zaświeciły.
-Oo, taka ładna panienka, a taka niegrzeczna? -powiedział śmiejąc się Niall.
-No co? W końcu mam 19 lat. Muszę szaleć, póki jeszcze mogę. -odpowiedziałam uśmiechając się.
-Mhmm, to dawaj ten towar!
Poszłam do szuflady na klucz, zawsze trzymam go wysoko na półce, ale jest tam cały czas drabinka, a teraz? Nie dosięgnę, nawet w obcasach, postanowiłam zawołać Niall'a, żeby mi pomógł.
-Niaaaaaaall! Przyjdziesz? -krzyknęłam
-No! Już idę! -odpowiedział.
-Sięgniesz mi taki klucz tam górze?
-Haha, jasne, jesteś taka malutka. -powiedział słodko.
-Dzięki, nie mam obcasów, więc musisz się schylić na chwilę. -powiedziałam, blondasek wypełnił moje polecenie i dostał buziaka w policzek.
-Dzięki.
-Za co?- zapytałam zaciekawiona.
-Za buziaka. -uśmiechnął się.
-Dobra, idziemy do już chce mi się zapalić i im chyba też.
Gdy przyszliśmy chłopacy zrobili wielkie 'UUU'
-No co? Zawołałam Niall'a żeby sięgną klucz.
-Tak, tak. -powiedział Harry.
-Dawaj mała towar!- powiedział Lou.
Podzieliliśmy się, spaliliśmy i mięliśmy niezłą fazę.
Śmialiśmy się cały czas, gdy przeszło było już po 4, więc pora spać. Każdy rozszedł się w swoją stronę.
*z perspektywy Niall'a*
ONA MNIE POCAŁOWAŁA!!! W POLICZEK, ALE TO JUŻ POSTĘPY! JESTEM NAJSZCZĘŚLIWSZYM CZŁOWIEKIEM ŚWIATA.
*Ashley*
Leżąc już w łóżku, rozmyślałam o dzisiejszym dniu. Poznałam wspaniałych ludzi. Znam ich tylko parę godzin, a już mogę o nich powiedzieć bardzo dużo. Chłopaki, jak na gwiazdy są ŚWIETNI, najlepsi, jakich poznałam. Dziewczyny, są przemiłe i prześliczne. A Niall, jest miły, kochany, uroczy, przystojny, świetnie tańczy... Zaraz, zaraz czy ja się zakochuję?
-Dzień dobry panowie, jestem Ashley Martin- właścicielka tego hotelu. -Powiedziałam i z każdym się przywitałam.
-Dzień dobry, niech pani mówi do nas po imieniu, ja jestem Louis. Chłopaki, przedstawcie się.
-Harry.
-Zayn.
-Liam.
-No halo, ziemia do Niall'a -Powiedział Liam.
-Umm, jestem Niall.
-Miło was poznać chłopaki, Wy też mówcie mi po imieniu.
-Ok, może pójdziesz z nami na kawę Ashley? -Zaproponował Harry. -Nasze dziewczyny też tu będą, dokładnie to moja, Zayn'a i Liam'a. -powiedział Louis
-Chętnie, poznam wasze dziewczny. Ok, to o której mam być i gdzie?- zapytałam miło.
-Mmm, może w w hotelu w kawiarence o 18? Jeśli gdzieś wyjdziemy będzie to samo. -powiedział Loczek i wskazał na drzwi.
*Z perspektywy Niall'a, pokój*
Ta dziewczyna jest piękna! Zachowałem się jak debil, na pewno się skapnie, że coś jest ze mną nie tak.... Pójdę do Harry'ego, muszę się komuś wygadać.
*Pokój Harry'ego*
-Harry, wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
-Tak, a co?
-No bo.. właścicielka hotelu.. Ashley..
-Oooo! Nialler się zakochał! Lece powiedzieć chłopakom!
-Harry stó.. Jezu, on tak zawsze!
Pobiegłem za nim do pokoju Liam'a i Sophii, zastałem tam wszystkich, łącznie z dziewczynami.
-Wiecie co? Niall się... -przerwał, bo zakryłem mu twarz dłonią, jak małe dziecko.
-Cicho! Nie słuchajcie go!
-Oj, Niall, powiedz, prędzej czy później i tak byśmy się dowiedzieli-powiedziała Perrie.
-Ohh, no bo.. chyba się zakochałem..
-Co?! W kim? Ładna jest? Jak ma na imię?- podbiegły dziewczyny i zaczęły zasypywać mnie pytaniami.
-No tak. We właścicielce hotelu. Czy ładna? Ona jest piękna! Nazywa się Ashley Martin. -powiedziałem z zachwyceniem.
-Noo, właścicielka to niezła dupa!- powiedział Louis, po czym oberwał po głowie od Eleanor.
-Dwa tygodnie bez seksu -powiedziała El.
-CO? CZEMU? -odpowiedział zdziwiony i oburzony Loui.
-Ty już wiesz czemu, kara musi być -odpowiedziała i wszyscy wybuchli śmiechem oprócz Louis'a.
*z perspektywy Ashley*
Ten Niall, jest bardzo przystojny.. Ale taki dziwny, bo ciągle się na mnie patrzał i się w ogóle nie odzywał.. Jest już 17, więc zacznę się szykować. Najpierw wezmę gorącą kąpiel.. Tak, mam swój pokój i garderobę w tym hotelu. Po kąpieli, spięłam włosy i pomalowałam się moje włosy i twarz wyglądały tak:http://www.vogue.co.uk/beauty/2013/05/30/model-barbara-palvin-loreal-hair-beauty-make-up-interview . Ok, czas na ubrania i biżuterię. Efekt? CUDNIE SIĘ CZUJE W TAKIM UBRANIU!http://www.polyvore.com/cgi/set?id=109742954&.locale=pl
Było już za dziesięć 18, więc ostatnie poprawki i idę. Gdy doszłam do kawiarenki, zobaczyłam że zespół wraz z dziewczynami juz tam siedzą, więc podeszłam do ich stolika i się przedstawiłam dziewczynom, było jedno wolne miejsce, obok Niall'a i Perrie, więc tam usiadłam, Harry zaprosił również swoją przyjaciółkę-Kendall.
Rozmowa z nimi była świetna! Świetni ludzie, naprawdę.
-Więc, ile masz lat, bo jesteś dość młoda, a masz, z tego co słyszałem 20 hoteli w Anglii i Irlandii -zapytał Niall.
-Mm, mam 19 lat. Tak, mam tyle hoteli, po ojcu, miałam ich ponad 150 tu, w Irlandii i Stanach, ale część, jak widzisz sprzedałam. Mój ojciec przepisał na mnie te hotele. Zmarł gdy miałam 13 lat -odpowiedziałam.
-Uhhh, przepraszam.
-Oj tam! Nie masz za co, przecież nie wiedziałeś!- odpowiedziałam miło.
-Heh.. Ale i tak przepraszam.
-No to jak przepraszasz, to przyjęte! Pewnie chcecie wiedzieć co z matką? No to tak, wyjechała ze swoim drugim mężem 2 lata temu do LA, nie utrzymuje z nią kontaktu, na szczęście.
-Oh, zmieńmy temat, to za smutne!- powiedziała El.
-Ok.- odpowiedzieliśmy wszyscy chórkiem i zaczęliśmy się śmiać.
*Z perspektywy Niall'a*
Nie dość, że piękna, to mądra, miła i ma świetne podejście do życia. Ideał.
-Może macie ochotę na coś.. Mhmm, mocniejszego?- zapytała Ash.
-O, przydałoby się. -odpowiedział radośnie Zayn.
-Ale musimy wtedy wyjść, a przcież zaatakują nas fanki!-powiedziała Sophia.
-Nie koniecznie. Chodźcie.
Poszliśmy za piękną brunetką, do kuchni.
-I co tu będzie ta impreza? -zapytałem śmiejąc się.
-Haha, oj nie głuptasie! -odpowiedziała.
I pociągnęła mnie swoją malutką dłonią za rękę, a reszta poszła za nami. Tak się cieszyłem, że mnie złapała za rękę! Jejuuu. Nagle Harry do mnie szepną: 'Jest już Twoja' i poklepał mnie po ramieniu. Odwzajemniłem to wrogim spojrzeniem, bo przecież ona mogła to słyszeć! Doszliśmy do jakichś drzwi.
-To tu? -zapytała Kendall.
-Tak. -odpowiedziała i otworzyła drzwi. Była to taka 'prywatna' dyskoteka.
-Rozgośćcie się -powiedziała i puściła mnie, słodko czerwieniąc się przy tym.
*z perspektywy Ashley*
Puściłam go i strzeliłam buraka. Trzymałam go cały czas, a przcież nie jesteśmy parą.
Przyniosłam każdemu po kieliszku, wódkę, whisky i piwo. Puściłam muzykę wypiliśmy po kieliszku i poszliśmy tańczyć. Co trochę wypijaliśmy po trochu i dalej tańczyć. Wolna piosenka, wiedząc, że nikt mnie nie poprosi usiadłam i obserwowałam jak inni ślicznie tańczą. Nagle podszedł Niall i poprosił mnie do tańca, zgodziłam się i poszliśmy na parkiet. Złapał mnie w tali i przyciągną do siebie uśmiechając się. Po skończonej piosence usiedliśmy wszyscy zmęczeni.
-Muszę przyznać, że nieźle tańczysz. -powiedziałam do blondaska.
-Dzięki, Ty też, Ash.- odpowiedział z uśmiechem.
-Masz może trochę trawki? - zapytał Zayn, bez żadnych skrupułów, po czym dostał od Perrie po łbie, ale ja takich ludzi lubię. Szczerych.
-Tak się składa, że mam. Nagle oczy wszystkich zaświeciły.
-Oo, taka ładna panienka, a taka niegrzeczna? -powiedział śmiejąc się Niall.
-No co? W końcu mam 19 lat. Muszę szaleć, póki jeszcze mogę. -odpowiedziałam uśmiechając się.
-Mhmm, to dawaj ten towar!
Poszłam do szuflady na klucz, zawsze trzymam go wysoko na półce, ale jest tam cały czas drabinka, a teraz? Nie dosięgnę, nawet w obcasach, postanowiłam zawołać Niall'a, żeby mi pomógł.
-Niaaaaaaall! Przyjdziesz? -krzyknęłam
-No! Już idę! -odpowiedział.
-Sięgniesz mi taki klucz tam górze?
-Haha, jasne, jesteś taka malutka. -powiedział słodko.
-Dzięki, nie mam obcasów, więc musisz się schylić na chwilę. -powiedziałam, blondasek wypełnił moje polecenie i dostał buziaka w policzek.
-Dzięki.
-Za co?- zapytałam zaciekawiona.
-Za buziaka. -uśmiechnął się.
-Dobra, idziemy do już chce mi się zapalić i im chyba też.
Gdy przyszliśmy chłopacy zrobili wielkie 'UUU'
-No co? Zawołałam Niall'a żeby sięgną klucz.
-Tak, tak. -powiedział Harry.
-Dawaj mała towar!- powiedział Lou.
Podzieliliśmy się, spaliliśmy i mięliśmy niezłą fazę.
Śmialiśmy się cały czas, gdy przeszło było już po 4, więc pora spać. Każdy rozszedł się w swoją stronę.
*z perspektywy Niall'a*
ONA MNIE POCAŁOWAŁA!!! W POLICZEK, ALE TO JUŻ POSTĘPY! JESTEM NAJSZCZĘŚLIWSZYM CZŁOWIEKIEM ŚWIATA.
*Ashley*
Leżąc już w łóżku, rozmyślałam o dzisiejszym dniu. Poznałam wspaniałych ludzi. Znam ich tylko parę godzin, a już mogę o nich powiedzieć bardzo dużo. Chłopaki, jak na gwiazdy są ŚWIETNI, najlepsi, jakich poznałam. Dziewczyny, są przemiłe i prześliczne. A Niall, jest miły, kochany, uroczy, przystojny, świetnie tańczy... Zaraz, zaraz czy ja się zakochuję?
Rozdział pierwszy- 'Ułożyłam go w linię i wciągnęłam nosem'
*Dwa dni później*
Jesteśmy już w Londynie. Jest pięknie. Mam cudowny dom, a Mimi śliczne mieszkanie. Dzisiaj idę do największego hotelu ze wszystkich. Ma tam przyjechać ktoś sławny. Ciekawe kto tym razem? Rihanna? A może znowu Lady Gaga?
*Parę godzin później*
Szykuję się już do hotelu. Jestem ubrana w to:http://www.polyvore.com/cgi/ set?id=109686884&.locale=pl.Wszyscy zawsze mi się dziwią, czemu nosze takie wysokie buty.. Cóż... mając 156cm, ale jestem z tego zadowolona, bo każdy chłopak jest wyższy! Są też minusy bycia niskim, ale je pomińmy.
Wracając, mam taki makijaż http://www.polyvore.com/cgi/ set?id=109687428&.locale=pl (brwi mały obrazek, makijaż największy), włosy (drugi mały obrazek). Zbliża się 16, więc pomału się zbieram.
- Mimi! Wychodzę do hotelu! Będę wieczorem. - Tak, Mimi u mnie przez parę dni pomieszka, bo remontują jej łazienkę w mieszkaniu.
- Dobrze! Uważaj na siebie Ash! -Ona zawsze tak do mnie mówi 'Ash', moje imię to Ashley, strasznie nie lubię jak ktoś tak do mnie mówi, ale jej na to pozwalam, jako jedynej.
Wsiadłam do swojej białej Porsche Panamerahttp://motoboost.pl/tag/ porsche-panamera/ . (Tak, to też mój nowy nabytek, może tu wyjdę na jakąś bogaczkę, ale naprawdę dużo oszczędzam). I ruszyłam, jechałam jakieś 15 minut i byłam na miejscu. Tu, w moim ulubionym hotelu: http:// www.tapeta-luksusowy-hotel.na-p ulpit.com/ .
*Hotel*
-Hej Meg! -Zawołałam do kobiety z recepcji.
-Dzień dobry pani dyrektor! -Jest ode mnie dużo starsza, a mówi do mnie 'pani'. Ughh.
-Proszę, nie mów do mnie pani dyrektor. Mów mi po imieniu, Meg.
-Dobrze.
-Czy ta sławna osoba zjawiła się tu już? W ogóle, kto to jest?
-Nie, jeszcze nie. Chciałabym Tobie jeszcze powiedzieć Ashley, że to będzie pięć osób- całe ONE DIERCTION!
-Ooo, nowe gwiazdy, słyszałam o nich. Bardzo przystojni faceci.
-Ja też słyszałam, no prawda, przystojni, ale mnie by nie chcieli, za stara dla nich jestem. Ale założę się, że Tobą by nie pogardzili.
-Haha! Mną? Mam lustro w domu i widzę jak wyglądam..
-Oj, ładna jesteś!
-Świetny kawał, dobra Meg, ja idę do siebie, zadzwoń do mnie jak przyjadą.
-Ok. -Odpowiedziała blondynka, a ja poszłam do siebie. Na początek, jak zawsze zmieniłam buty i zamknęłam drzwi na klucz. Ohh, moje biuro jest piękne. Potem usiadłam na krześle, otworzyłam szufladę i wyciągnęłam woreczek z białym proszkiem, ułożyłam go w linię i wciągnęłam nosem. Nie jestem uzależniona, ale jak mówiłam, od czasu do czasu coś zażyję. Następnie odpaliłam komputer, opłaciłam rachunki hotelu i weszłam na Twittera. Postanowiłam zaobserwować członków One Direction.
Trochę jeszcze poczyłam i zadzwonił telefon. Była to Meg, przyjechali. Przebrałam buty, poprawiłam usta, włosy i poszłam do holu.
Jesteśmy już w Londynie. Jest pięknie. Mam cudowny dom, a Mimi śliczne mieszkanie. Dzisiaj idę do największego hotelu ze wszystkich. Ma tam przyjechać ktoś sławny. Ciekawe kto tym razem? Rihanna? A może znowu Lady Gaga?
*Parę godzin później*
Szykuję się już do hotelu. Jestem ubrana w to:http://www.polyvore.com/cgi/
Wracając, mam taki makijaż http://www.polyvore.com/cgi/
- Mimi! Wychodzę do hotelu! Będę wieczorem. - Tak, Mimi u mnie przez parę dni pomieszka, bo remontują jej łazienkę w mieszkaniu.
- Dobrze! Uważaj na siebie Ash! -Ona zawsze tak do mnie mówi 'Ash', moje imię to Ashley, strasznie nie lubię jak ktoś tak do mnie mówi, ale jej na to pozwalam, jako jedynej.
Wsiadłam do swojej białej Porsche Panamerahttp://motoboost.pl/tag/
*Hotel*
-Hej Meg! -Zawołałam do kobiety z recepcji.
-Dzień dobry pani dyrektor! -Jest ode mnie dużo starsza, a mówi do mnie 'pani'. Ughh.
-Proszę, nie mów do mnie pani dyrektor. Mów mi po imieniu, Meg.
-Dobrze.
-Czy ta sławna osoba zjawiła się tu już? W ogóle, kto to jest?
-Nie, jeszcze nie. Chciałabym Tobie jeszcze powiedzieć Ashley, że to będzie pięć osób- całe ONE DIERCTION!
-Ooo, nowe gwiazdy, słyszałam o nich. Bardzo przystojni faceci.
-Ja też słyszałam, no prawda, przystojni, ale mnie by nie chcieli, za stara dla nich jestem. Ale założę się, że Tobą by nie pogardzili.
-Haha! Mną? Mam lustro w domu i widzę jak wyglądam..
-Oj, ładna jesteś!
-Świetny kawał, dobra Meg, ja idę do siebie, zadzwoń do mnie jak przyjadą.
-Ok. -Odpowiedziała blondynka, a ja poszłam do siebie. Na początek, jak zawsze zmieniłam buty i zamknęłam drzwi na klucz. Ohh, moje biuro jest piękne. Potem usiadłam na krześle, otworzyłam szufladę i wyciągnęłam woreczek z białym proszkiem, ułożyłam go w linię i wciągnęłam nosem. Nie jestem uzależniona, ale jak mówiłam, od czasu do czasu coś zażyję. Następnie odpaliłam komputer, opłaciłam rachunki hotelu i weszłam na Twittera. Postanowiłam zaobserwować członków One Direction.
Trochę jeszcze poczyłam i zadzwonił telefon. Była to Meg, przyjechali. Przebrałam buty, poprawiłam usta, włosy i poszłam do holu.
Prolog.
Wiecie jak to jest, gdy czujesz się sama? Kompletnie sama? Pewnie nie. Pewnie mieliście świetne dzieciństwo, dużo przyjaciół i znajomych, rodzeństwo, a ja? Ja miałam dzieciństwo bardzo zjebane. Bardzo. Zero przyjaciól, rodzeństwa, rodzice w pracy, ciągle z Mimi. Pewnie zastanawiacie się kto to Mimi? Otóż to moja niania, zawsze tak na nią mówiłam. Wracając do rodziców- gdybyłam mała byli ciągle byli w pracy, podróżowali, mieli hotele w Stanach, Irlandii, pare w Anglii. Pare lat temu dokładnie 6 lat i 4 miesiące temu, gdy miałam 13 lat, jechaliśmy do ZOO. Całą rodziną czyli ja, tata i moja matka.
*Wspomnienie*
- Arek! Stój!
- Tatoooooooo! *krzyk*
Obudziłam się, białe ściany, łóżka na kółkach. Dlaczego tu jestem? Co się stało? Z wielkim bólem przekręciłam głowę, zobaczyłam matkę, z nogą w gipsie i całą zapłakaną.
- Co się stało, mamo, dlaczego jestem w szpitalu?
- Córciu.. Mieliśmy wypadek.. Masz złamane pare żeber i 4 palce. Spałaś 4 dni.
- A co z tatą? Gdzie on jest?
- Myślę, że tata jest w niebie- powiedziała i wybuchła płaczem. Na początku nie mogłam uwierzyć, ale po chwili uswiadomiłam sobie, że mówi całkiem poważnie. Również się rozpłakałam.
- Nie płaczmy.. To nic nie zmieni. Kochałyśmy go. On to wie.
*Koniec wspomnienia*
Kochałam ich najmocniej na świecie. Szczególnie tatę, nadal go kocham, a matke? Matki po prostu nie nawidze. Czemu? Bo 2 lata temu zostawiła mnie i wyjechała ze swoim drugim mężem do LA. Z czego się utrzymuje? Tata zostawił mi 20 hoteli, to znaczy przepisał na mnie wszystkie, ale ja tamte sprzedałam. Po co mi ponad 150 hoteli, kasy jak lodu, a co z tym robić? Dla mnie jednej, bez sprzątaczek itd. Tak, mam 19 lat i jestem właścicielką 20, pięciogwiazdkowych hoteli w Anglii i Irlandii. Dużo podróżuje, ukończyłam szkołe. A w wolnym czasie? Imprezy, alkohol, dragi. To, to przez matkę. Po śmierci taty dużo się mną zajmowała, kochała mnie całym sercem, ale gdy poznała nijakiego Tobiego, całe serce oddała mu. A ja? Płakałam nocami, nie tylko. Na szczęście już nie utrzymuje z nią kontaktu. Utrzymuje go tylko z Mimi. Nie pracuje ona już dla mnie, ale często mnie odwiedza. Zawsze na mnie krzyczy, bo mam wielki dom i pełno bałaganu. Kocham ją. Dziś postanowiłam sprzedać dom w moim rodzinnym mieście- Birmingham i przeprowadzić się do Londynu. Mam tam 6 hoteli, najwięcej, więc nie będę musiała tak dużo podróżować. Mimi zabieram ze sobą. Sobie kupie jakiś dom, a Mimi jakieś piękne mieszkanie. Po jutrze wyjeżdżamy.
________________________________________________________________________________
To jest prolog, dodam dzisiaj jeszcze 1,2,3,4,5,6 rodział. Mam nadzieję, że się podoba:))
Subskrybuj:
Posty (Atom)